Prawdziwa historia o włamaniu się do sejfu
Kiedy trzeba otworzyć sejf...
Witajcie, Lock Pickersi
Wszyscy mamy szczęście. Niektórzy twierdzą, że sami sobie je stwarzamy, inni uważają, że jest nam ono dane przez jakąś uniwersalną „energię”. Tak czy inaczej, wydaje się, że istnieje niemierzalny element, który przechyla szalę w wielu wydarzeniach naszego życia. I czy jest to coś, co nazywamy z perspektywy czasu, czy ma jakiś wpływ, musisz przyznać, że czasami wydaje się to prawdziwe.
W otwieraniu zamków, szczęście ma swoje miejsce. Bez wątpienia wielu z nas „otwierało” zamki mniej umiejętnościami, wiedzą lub umiejętnościami, a raczej kombinacją przypadku, sytuacji i okoliczności.
Bosnian Bill opisał kiedyś „Bitchpicking”; tę technikę dla początkujących polegającą na włożeniu narzędzia napinającego, naciągnięciu, a następnie poruszaniu i podrygiwaniu wytrychem w zamku i bum! Otwiera się. I chociaż wiemy, że nasz poziom umiejętności był prawie zerowy, i chociaż wiemy, że nie było to zaplanowane ani wykonane zgodnie z wiedzą, czujemy poczucie osiągnięcia, poczucie umiejętności. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że wielu z nas kontynuowało swoją podróż w niesamowitą sztukę otwierania zamków po jednym takim doświadczeniu. Zastanawiam się, ilu osobom nie „poszczęściło się” i nigdy więcej nie otworzyło zamka?
Pierwszy zamek, który kiedykolwiek otworzyłem, to blokada telefonu moich rodziców, ta, której używali, aby uniemożliwić mi nabijanie rachunków za robienie im kawałów. Opowiadałem tę historię na wiele sposobów i wiele razy, ale tak naprawdę po prostu wciskałem wszystko, co mogłem znaleźć, co pasowało do otworu na klucz, i tak się złożyło, że skrobak do brudu z zestawu obcinaczy do paznokci zadziałał. Szczęście? Tak.
Teraz zróbmy gigantyczny skok od zamków telefonicznych z pojedynczym waflem do sejfów przemysłowych. Prawdopodobnie właśnie przekroczyliśmy najszerszą przepaść, jaką można pokonać w świecie wytrychów. Nie ma wytrychów do sejfów. To skomplikowane maszyny, zazwyczaj dobrze zaprojektowane i pieczołowicie wyprodukowane. Nie mówię też o sejfach za 39,99 USD, które można znaleźć w hotelu, chociaż, jak widać poniżej, jeśli nie wiesz, co robisz, to i tak może to wymagać trochę wysiłku...

Powrót do sejfów dla dużych chłopców.
W piwnicy Alberta Vermilion Heritage Museum znajduje się sejf. Duży sejf. To 2000-funtowy (907 kg) potwór, dumnie ozdobiony na górze złotymi literami z nazwą pierwotnego właściciela The Brunswick Hotel, który został otwarty w 1906 roku i przekazał sejf muzeum na początku lat 90., po tym jak przez lata nie był otwierany, kombinacja zaginęła, a wielu ślusarzy nie potrafiło go otworzyć.
Nie było to wielkim magnesem w małym muzeum, które mieści się w miasteczku liczącym zaledwie 4000 mieszkańców. Po prostu kolejny mały, nieistotny eksponat w kolejnym małym, nieistotnym muzeum, w kolejnym nieistotnym miasteczku.
Przedstawiamy Kanadyjczyka Stephena Millsa, który wraz ze swoją dalszą rodziną postanowił odwiedzić muzeum podczas wakacji w tym regionie.
„Kiedy każdego lata jeździmy na kemping, dowiadujemy się, że każde małe miasteczko, bez względu na to, gdzie się wybierasz, ma coś do zaoferowania” – powiedział.
Po muzeum oprowadził ich wolontariusz Tom Kibblewhite, który wyjaśnił, że sejf został im przekazany, kiedy hotel zmienił właściciela na początku lat 90., ale był zamknięty od początku lat 70.
Zaintrygowany pan Mills uklęknął przed sejfem. Zamek szyfrowy, ze zwykłym pokrętłem szyfrowym z przodu.
Muzeum wcześniej zwróciło się o pomoc do różnych ekspertów, w tym wielu różnych ślusarzy, aby złamać kod. Wypróbowali wszystkie typowe numery, jakie można wypróbować, i domyślne kombinacje, skontaktowali się nawet z byłymi pracownikami hotelu, aby sprawdzić, czy mogą pomóc. Niestety, ogromny monolit pozostał nieotwarty.
Pan Mills nie był specjalistą od otwierania zamków ani sejfów, ale przynajmniej znał standardowy schemat otwierania sejfów szyfrowych.
Widząc, że liczby zmieniają się od zera do sześćdziesięciu, pan Mills od niechcenia spróbował wpisać 20, 40 i 60.
I otworzyło się.
„Typowy zamek szyfrowy, trzy razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara - 20, dwa razy przeciwnie do ruchu wskazówek zegara - 40, raz zgodnie z ruchem wskazówek zegara - 60, spróbowałem klamki i zadziałało” - powiedział.
To świetna historia, z pewnością coś, co zapamięta święta. Jego dalsza rodzina była tam, żeby to zobaczyć, jego dzieci też. Uwielbiałam mojego ojca, był moim bohaterem. Ale gdybym widziała, jak otwiera taki sejf, kiedy byłam dzieckiem, wow! Zmieniające życie rzeczy. To dzieło supermana!

Spójrz na tę twarz! Ten uśmiech! To niesamowite uczucie, gdy właśnie otworzyłeś zamek. To uczucie, które wszyscy znamy. Czy to cylinder z szpilką, który znaleźliśmy na targu, blokada rowerowa, która wisiała na naszym płocie przez całe lato, czy monstrualny sejf, który nie był otwierany od dziesięcioleci, pomimo wielu, wielu prób profesjonalnych i nieprofesjonalnych. Dlatego to robimy, jest to wypisane na tej twarzy!
Więc pan Mills miał „szczęście”, więc zgadł, można by rzec, lekko „wykształcony” zgadywał, ale jednak zgadywał. I jakkolwiek zdefiniujesz „szczęście”, musisz przyznać, że najwyraźniej podniosło ono tutaj swoją dziwną głowę.
A co było w sejfie? Złote sztabki? Obciążające dokumenty? Gadżety szpiegowskie? Biżuteria warta miliony? Cóż, nie.
W sejfie, pod milimetrową warstwą kurzu, znajdowały się jedynie stara lista płac i część bloczka do zamówień z restauracji, pochodzącego z końca lat 70.
W notesie znajdowały się rachunki za burgera z grzybami za 1,50 CAD (1,12 USD) i paczkę papierosów za 1 CAD. Nie miałem tyle szczęścia.

Czego więc możemy się z tego nauczyć, skoro samo „szczęście” jest tak poza naszą kontrolą i na zawsze poza naszym zasięgiem? Myślę, że zawsze warto spróbować. Zamiast myśleć, że nie możemy czegoś zrobić, powinniśmy podchodzić do wszystkiego tak, jakbyśmy mogli coś zrobić. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że nie zawsze chodzi o umiejętności, doświadczenie, zdolności lub wiedzę, może chodzić o rzeczy poza naszą kontrolą i znacznie nas przekraczające. I wydaje mi się, że to dobry sposób na podejście nie tylko do wytrychów, ale do samego życia. Bo jeśli wierzymy w ograniczenia, będziemy żyć według nich, a jeśli nie, możemy je przekroczyć, co może być wspaniałe, nawet jeśli nagrodą jest paragon za burgera z grzybami i paczka papierosów.
Miłego zbierania
Wizyta Chrisa Dangerfielda.