Cześć, otwieracze zamków,
To zabawna, stara gra, życie! Oto trzy najlepsze cytaty o życiu na ogromnej liście 150:
1. „Celem naszego życia jest bycie szczęśliwym.” — Dalajlama
2. „Życie to to, co się dzieje, gdy jesteś zajęty snuciem innych planów.” — John Lennon
3. „Zajmij się życiem albo zajmij się umieraniem” —
Jeśli mielibyśmy streścić to w jednym SuperQuote ™, brzmiałoby to mniej więcej tak...
„Bądź szczęśliwy, kiedy nie masz innych planów”
Co jest dobrą rada, ponieważ tak naprawdę oznacza, że „życie dzieje się teraz”.

Dalajlama ma dla ciebie prezent!
Ciekawe, jak wiele z pozostałych 147 cytatów na liście ma to poczucie „teraźniejszości” jako swój główny temat. W miarę jak nasze życie staje się coraz bardziej ustrukturyzowane, regulowane, monitorowane, zaplanowane, przetwarzane i analizowane - coraz częściej odkrywamy siebie, lub przynajmniej nasze poczucie jaźni, rzutowane na przyszłość.
Uczą nas tego od najmłodszych lat. Kiedy te kilka wspaniałych lat dzieciństwa się skończy, wszystko kręci się wokół nauki do egzaminów. Nauki zdobywania dobrych ocen. Dlaczego? Abyśmy mogli dostać się na uniwersytet lub zdobyć dobrą pracę. Dlaczego? Abyśmy mogli dostać lepszą pracę lub lepszy uniwersytet. Dlaczego? Abyśmy mogli zarabiać więcej pieniędzy. Dlaczego? Abyśmy mogli poznać lepszego partnera. Dlaczego? Abyśmy mogli mieć rodzinę i zapewnić im lepszą jakość życia niż my mieliśmy. Dlaczego? Abyśmy mogli dobrze sobie radzić w szkole i mieć możliwości. Dlaczego? Abyśmy mogli zacząć od nowa żałosny cykl myślenia o przyszłości.

Ach, te cudowne dni szkolne, najlepsze dni twojego życia! Nie. Wcale nie.
Potrzeba nie lada wydarzenia, aby wytrącić nas z tego cyklu i obudzić do teraźniejszości, w której faktycznie żyjemy. Śmierć ukochanej osoby lub rodzica często sprowadza nas do teraźniejszości i przypomina nam – choć tymczasowo – o tym, co jest naprawdę ważne w życiu.
Pamiętam, jak mieszkałem w południowo-wschodniej Anglii w 1987 roku, kiedy zupełnie nietypowa i niszczycielska burza wyrwała stuletnie drzewa z korzeniami i powaliła ogrodowe szopy na ulicę. Miejscowe miasteczko o nazwie Sevenoaks zostało przemianowane na Oneoaks, tak wielkie były zniszczenia spowodowane przez burzę i bałagan, jaki po sobie pozostawiła.
Jednak podczas burzy świetnie się bawiłem! Mieszkając w domu szeregowym, który miał ponad sto lat, mój ojciec zabrał całą rodzinę na dół, obawiając się, że komin może spaść przez dach, prosto na nas!

To był rodzaj katastrofy, o którą martwił się mój tata. (chociaż na zdjęciu nie ma mojego taty, to byłby zupełnie inny rodzaj katastrofy).
Gdy byliśmy już na dole, stłoczyliśmy się wokół starego radia tranzystorowego. Nie było prądu, więc nie było telewizji, nie było światła – paliły się świece – a mama używała starej kuchenki kempingowej, żeby zrobić nam herbatę. Było niezwykle przytulnie, przytulnie i czuliśmy się jak rodzina, walcząca z burzą jako jednostka. To była błogość.

To jest prawdziwe zdjęcie z burzy z 1987 roku, skuleni wokół radia. Mój tata, jego dwie żony, ja zastanawiający się, kim jest ten drugi dzieciak.
Jako osoba dorosła nie dziwię się, że były to dobre czasy. Mając niekończący się ciężar reklam i towarów tymczasowo zdjęty z naszego życia, czuliśmy się tak, jakbyśmy zostali przeniesieni z powrotem do teraźniejszości. Mając niewiele rzeczy, które mogłyby nas rozproszyć, zżyliśmy się jako rodzina, jak nie robiliśmy tego od dawna. Skupieni wokół radia, owinięci kołdrami, z grubymi wełnianymi skarpetami zwisającymi z naszych stóp, mój brat i ja słuchaliśmy, jak tata opowiada nam historie, podczas gdy mama robiła, co mogła, aby nas ogrzać, nakarmić i napoić. Pamiętam, że byłem dość smutny, gdy wszystko się skończyło i życie wróciło do „normy”.
Ale bądźmy realistami. Burze, które miały miejsce w październiku, spowodowały straszne szkody i co najmniej 22 ofiary śmiertelne. Ponad 15 milionów drzew zostało ściętych, a wiele firm nigdy nie stanęło na nogi. Każda katastrofa jest właśnie tym, katastrofalna, ale w tak trudnych czasach czasami odkrywamy, że to, co najlepsze w ludzkości, wychodzi na wierzch i można wyciągnąć wnioski. Sprzątanie w ciągu kilku następnych dni zjednoczyło nawet społeczność w sposób, jakiego wcześniej nie widziałem.
W obecnej pandemii wydaje się, że świat nigdy już nie będzie taki sam, a tylko czas pokaże, jakie dokładnie zmiany i adaptacje będziemy musieli wprowadzić i jak długo. A jednak jako właściciel firmy internetowej zostałem zalany e-mailami z podziękowaniami od osób prywatnych i rodzin, które odkryły, że otwieranie zamków jest idealną formą ulgi - i czymś, co jednoczy ich rodziny.

Podczas gdy miliony ludzi straciły pracę, a gospodarka się załamała, artyści pracują całą noc, aby stworzyć najbardziej odlotowe zdjęcie związane z COVID-19.
Niesamowite jest słyszeć o rodzinach, które siedzą i rzucają sobie wyzwania w konkursach na otwieranie zamków. Pewien mężczyzna napisał, że jego córka — mając zaledwie dziesięć lat i nigdy wcześniej nie wykazując zainteresowania tą wspaniałą sztuką — mądrze wykorzystuje swój czas. Nie tylko jest teraz biegła w otwieraniu pojedynczych szpilek („Teraz jest ode mnie lepsza, co jest trochę denerwujące” — powiedział ojciec), ale także dało im to coś, na czym mogli się skupić razem, coś, czego mogli się razem nauczyć — spędzając razem czas.

Wizja artystyczna poprzedniego akapitu.
Inni ludzie – zupełni nowicjusze – powiedzieli mi, jak dużo frajdy sprawia im otwieranie zamków treningowych. „Zawsze interesowało mnie otwieranie zamków, za każdym razem, gdy widziałem to w filmie, myślałem: »Czy to naprawdę działa?«” – powiedział pewien mężczyzna, który otworzył już wszystkie zamki, jakie wpadły mu w ręce; i teraz, jak można się było spodziewać, jest głodny więcej. Wszyscy to znamy.
Wysłałem e-mail do nowego klienta, aby życzyć mu powodzenia w podróży, a on odpowiedział: „Moje dzieci i ja nie możemy się doczekać, aby otrzymać ten zestaw. Myślę, że otwieranie zamków jest trochę jak rozwiązywanie łamigłówki i nie możemy się doczekać, aby połechtać nasze mózgi w inny sposób”, co nie mogłoby być bardziej trafne. Otwieranie zamków to łamigłówka, w której każdy zamek oferuje nowe wyzwania, inne problemy i inne rozwiązania.
Więc chociaż ja - podobnie jak wszyscy inni - czekam z utęsknieniem, aż ta okropna sytuacja minie, dobrze jest wiedzieć, że mieliśmy swój udział, choćby niewielki, w przeniesieniu odrobiny magii, którą ja czułem podczas burzy w 1987 r., do życia ludzi dzisiaj, w tych trudnych czasach, ponieważ gdy rodziny bawią się razem, pozostają razem, a nigdy nie sądziłem, że otwieranie zamków może być tak cudownie zdrowe, czego często brakuje w naszej kulturze.
Wszystkiego najlepszego, ludzie – i dbajcie o swoje bezpieczeństwo.
Chris Dangerfield