Free Lock Pick Guide with every order. See what our customers say

Free Shipping for all UK orders. Learn more

Spektakl Bezpieczeństwa - Zawody Sportowe w XIX wieku.

Spectacle of Security - Lock Sport Competitions in the nineteenth century.

Chris Dangerfield |

Spektakle Bezpieczeństwa: Konkursy Otwierania Zamków i Powstanie Brytyjskiego Przemysłu Bezpieczeństwa w Połowie XIX Wieku
-David Churchill

Kryształowy Pałac, w którym odbyła się Wielka Wystawa z 1851 r., był pierwszą wystawą światową, na której Wielka Brytania zaprezentowała swoją potęgę przemysłową i bogatą kulturę.

Podczas Wielkiej Wystawy w 1851 r. po raz pierwszy wyobraźnię brytyjskiej publiczności poruszyły zawody w otwieraniu zamków. W tych konkursach rywalizowali ze sobą znani ślusarze, którzy próbowali ominąć wiodące urządzenia zabezpieczające tamtych czasów, zazwyczaj przed tłumem gapiów. Jako takie, stanowiły one widowisko bezpieczeństwa – okazję dla obecnych, aby zobaczyć, jak najbardziej wyrafinowane zamki nie pozostają uśpione, ale są faktycznie atakowane przez wykwalifikowanego i zdeterminowanego mechanika, który staje po stronie przestępcy.

„Ceremonia otwarcia Wielkiej Wystawy w Londynie” autorstwa Jamesa Digmana Wingfielda (Nottingham Castle Museum)

Najbardziej znanym z tych otwieraczy zamków był Alfred Charles Hobbs, który przybył do Wielkiej Brytanii jako przedstawiciel amerykańskiej firmy Day & Newell, zajmującej się produkcją zamków, a następnie zyskał międzynarodowe uznanie dzięki otwarciu dwóch zamków, które wcześniej uważano za nienaruszalne: „zamka wykrywającego” firmy Chubb & Son, pierwotnie opatentowanego w 1818 r. oraz słynnego zamka typu challenge lock firmy Bramah & Co., opatentowanego po raz pierwszy w 1785 r.

Alfred Charles Hobbs.

Ten ostatni stał dumnie w oknie wystawowym firmy na Piccadilly przez dziesięciolecia, obok ogłoszenia oferującego dwieście gwinei każdemu, kto wymyśli narzędzie do jego otwarcia. Zdobycie przez Hobbsa tych dwóch „niemożliwych do otwarcia” zamków oczarowało prasę: jedna z gazet stwierdziła nawet, że żadna cecha wystawy nie przyciągnęła większej uwagi opinii publicznej niż ten „sławny konkurs na zamki”. Jednakże „Wielki spór o zamki”, jak go nazwano, był tylko najsłynniejszym z serii wyzwań i sporów dotyczących otwierania zamków, które pojawiły się w rozwijającym się przemyśle bezpieczeństwa w latach 50. i 60. XIX wieku.

„Detekcyjny zamek” Chubba

Historia branży bezpieczeństwa – w Wielkiej Brytanii, jak i gdzie indziej – pozostaje w dużej mierze niepisana. Skupiając się głównie na państwowych systemach kontroli przestępczości, historycy ledwie poruszyli kwestię reakcji rynku na przestępczość. Jednak ostatnie prace zaczęły rzucać światło na historię bezpieczeństwa w szerszym ujęciu: Eloise Moss i David Smith zbadali miejsce firm ochroniarskich w brytyjskiej kulturze i to, w jaki sposób firmy te wpłynęły na powszechne rozumienie przestępczości. W związku z tym ujawnili głębokie historyczne korzenie lęków związanych z brakiem bezpieczeństwa i podkreślili rolę przedsiębiorców z branży bezpieczeństwa w kształtowaniu powszechnych percepcji ryzyka, odpowiedzialności i zapobiegania. Jednak historycy nie podjęli jeszcze szerszej eksploracji przedsiębiorstwa bezpieczeństwa jako istotnego aspektu współczesnego rozwoju społecznego. Na przykład ważnym tematem, który wspomniane powyżej historie kulturowe mają tendencję do pomijania, jest logika komercyjna, która informowała o dostarczaniu produktów i usług bezpieczeństwa. Tak więc, pomimo szczegółowego rozwikłania dyskursu otaczającego Wielki Kontrowersyjny Zamk, Smith nigdy nie wyjaśnia, dlaczego odbywały się konkursy na wytrychy, ani nie bada ich materialnych konsekwencji. W istocie celowo unika odpowiedzi na to ostatnie pytanie, wątpliwie twierdząc, że Kontrowersja „miała znaczenie bardziej symboliczne, niż rzeczywiste”.

Reklama sejfu CHUBB z około 1880 roku.

W przeciwieństwie do tego, artykuł ten przyczynia się do ekonomii politycznej nowoczesnego bezpieczeństwa, opartej na krytycznej analizie mechanizmów, poprzez które historycznie konstytuowała się siła społeczna branży bezpieczeństwa. W dalszej części artykułu zbadano wzrost i upadek konkurencji w otwieraniu zamków pod kątem jej uzasadnienia komercyjnego, znaczeń kulturowych i konsekwencji społecznych. Opiera się głównie na źródłach z archiwum firmy Chubb & Son Lock and Safe, w szczególności na jej kolekcji albumów, „Chubb Collectanea”. Najpierw wyjaśnia, dlaczego konkursy w otwieraniu zamków rozkwitły pod względem strategii marketingowych producentów zamków premium, zanim umieści zainteresowanie opinii publicznej w konkurencyjnym otwieraniu zamków w jego kontekstach kulturowych. Następnie ujawnia niedociągnięcia konkurencji jako wiarygodnego arbitra jakości produktów zabezpieczających i jako motoru rozwoju produktu. Na koniec ujawnia kumulatywny wpływ konkursów w otwieraniu zamków, zarówno na losy komercyjne firm produkujących zamki, jak i na zmieniające się postawy wobec bezpieczeństwa, technologii i rynku.

XIX wiek był świadkiem przejścia w kierunku nowoczesnego systemu zabezpieczeń, coraz częściej pośredniczonego przez produkty podlegające ciągłemu rozwojowi technologicznemu i dostarczane na rynek przez pewnych siebie, markowych producentów. Konkursy w otwieraniu zamków odegrały ważną rolę w tym rozwoju, a zatem rzucają światło na kluczowy rozdział w historii nowoczesnego bezpieczeństwa. Przemysł zabezpieczeń rozwinął się z postępów w produkcji zamków dokonanych pod koniec XVIII wieku. Zamki te, dotychczas powszechnie używane, były konstruowane ze stałymi osłonami lub wardami – stąd znane jako „warded locks” – których kształt odpowiadał wycięciu pasującego bitu klucza.

Pod koniec XVIII wieku zamki te były coraz częściej uznawane za niewystarczające pod względem ochrony. Ponieważ ślusarze pracowali z ograniczonym zakresem wzorów ward, powszechne było duplikowanie, co oznaczało, że wiele kluczy obsługiwało ten sam zamek. Ponadto zamki ward były podatne na wytrychowanie dwiema metodami. Po pierwsze, wardy były łatwo „mapowane” z dziurki od klucza (na przykład poprzez włożenie kawałka wosku do surowego klucza), aby zapewnić wzór do wykonania duplikatu klucza. Po drugie, proste wytrychy w kształcie haka mogły skutecznie całkowicie ominąć wardy i w ten sposób działać bezpośrednio na rygiel.

Zamek Barrona opatentowany w 1778 r.

Alternatywa dla modeli warded pojawiła się wraz z rozwojem zamków „bębnowych” lub „dźwigniowych”, które zawierały wiele ruchomych osłon. W szczególności zamek Barrona (opatentowany w 1778 r.) stanowił podstawę dla wielu późniejszych modyfikacji i udoskonaleń konstrukcyjnych. Na początku XIX wieku niewielka grupa firm zajmowała się produkcją zamków na tej nowej zasadzie, a najbardziej udani producenci (Bramah i Chubb) zbliżyli się już do statusu powszechnie znanych nazw. Konkursy na otwieranie zamków pojawiły się w tej zaawansowanej sekcji handlu zamkami – czasami określanej jako handel zamkami „patentowymi” – na początku XIX wieku.

Wyzwanie Bramaha za 200 gwinei.

Wyzwanie Josepha Bramaha za 200 gwinei, które przyciągnęło tylko jednego (nieudanego) uczestnika przed 1851 r., wyniosło jego firmę na szczyt, podczas gdy Charles Chubb handlował skazanym włamywaczem, który nie zdołał otworzyć zamka detektora w 1824 r. Jednak od 1851 r. konkurencyjne otwieranie zamków rozwinęło się w bardziej regularny system, wspierany przez dwa ważne wydarzenia. Pierwszym z nich było pojawienie się wykwalifikowanego, technicznie sprawnego włamywacza jako jednej z głównych postaci budzących strach w „klasie przestępczej”. Podczas gdy powszechność włamań i włamań do domów od dawna budziła obawy społeczne, w połowie XIX wieku włamywacz stał się symbolem pewnego rodzaju „profesjonalnej” przestępczości, szczególnie gdy zainteresowanie innymi archetypowymi przestępcami (zwłaszcza nieletnimi kieszonkowcami) zmalało.

Kłódka „Climax Detector” Edwina Cotterilla.

Drugim wydarzeniem było powstanie międzynarodowego ruchu wystawienniczego, który ożywił spektakl otwierania zamków i nadał mu międzynarodowy wymiar. Po wyczynach Hobbsa na Wielkiej Wystawie nastąpiły kolejne (mniej znane) konkursy, z których najbardziej znaczącym było otwarcie zamka Hobbsa przez Johna Goatera w 1854 r., co wzbudziło wiele kontrowersji, oraz nieudana próba otwarcia zamka „climax detector” Edwina Cotterilla w tym samym roku. Format poszczególnych konkursów znacznie się różnił, jednak większość z nich odbywała się publicznie, po wcześniejszym uzgodnieniu między rywalizującymi producentami zamków.

Nagrody były czasami oferowane jako zachęta dla rywalizujących i jako potwierdzenie zaufania producenta do swojego produktu. Zazwyczaj celem zawodów było konkretnie wytrychowanie zamka – zwolnienie rygla bez uszkodzenia mechanizmu – chociaż gwałtowne sposoby łamania zamków (z wykorzystaniem wierteł i prochu) były włączane od końca lat 50. XIX wieku.

Nieznany mężczyzna z epoki wiktoriańskiej wykonujący to, co dziś robią otwieracze zamków.

Aby się rozwijać, konkursy w otwieraniu zamków musiały mieć sens komercyjny. Firmy produkujące zamki patentowe na nowej zasadzie musiały stawić czoła konkurencji ze strony ugruntowanego przemysłu zamkowego (skupionego w Black Country), który nadal produkował technicznie gorsze – ale znacznie tańsze – zamki warded. Zamki warded były szeroko rozpowszechnione przez cały XIX wiek (szczególnie w budynkach mieszkalnych) ze względu na tę konkurencyjną przewagę kosztową. Dlatego też główni ślusarze patentowi promowali swoje produkty na podstawie jakości i zazwyczaj kierowali swoje materiały marketingowe do właścicieli komercyjnych z dużym majątkiem ruchomym (zwłaszcza bankierów, jubilerów i kupców), a nie do prywatnych właścicieli domów. W szczególności mieli dwa główne priorytety marketingowe. Po pierwsze, musieli przekonać potencjalnych konsumentów, że ich produkt jest funkcjonalnie skuteczny – że zamek naprawdę jest „niemożliwy do otwarcia”. Po drugie, musieli potwierdzić wyższość swojego produktu nad konkurentami – innymi słowy, że był zdecydowanie bardziej niemożliwy do otwarcia niż inne na rynku.

Te cele były kluczowe, ponieważ konsumenci nie mogli znaleźć żadnej gwarancji przed zakupem, że zamek będzie działał zgodnie z obietnicą. Reklamodawcy stosowali różne techniki, aby spróbować przekazać ten komunikat: odwoływali się do patentów, cytowali aprobujące opinie i powielali doniesienia prasowe, które dobrze świadczyły o produkcie. Jednak reklama drukowana była trudnym medium, za pomocą którego można było zaszczepić zaufanie społeczeństwa do dóbr konsumpcyjnych. Jak twierdziło kilku historyków, „nachalna reklama” – wyolbrzymione twierdzenia szeroko wygłaszane przez promotorów różnych dóbr – miały szkodliwe konsekwencje dla zaufania publicznego do reklamy XIX wieku.

Taki sceptycyzm uczynił alternatywne, ekshibicjonistyczne sposoby marketingu bardziej atrakcyjnymi, zarówno dla zamków, jak i innych nowinek technologicznych. Jednak w przeciwieństwie do większości najnowocześniejszych urządzeń, nie można po prostu pokazać lub „zademonstrować” zamka, aby udowodnić jego bezpieczeństwo: nie można zobaczyć zamka działającego w izolacji, nie może on „mówić sam za siebie”. Jego użyteczność polega raczej na interakcji – na udaremnianiu ludzkich prób manipulowania nim. Z tego powodu konkursy na otwieranie zamków stały się główną formą marketingu ekshibicjonistycznego w tym sektorze. Teoretycznie konkursy otwierania zamków zapewniały otwarte, przejrzyste forum, na którym bezpośrednio ustalano względne zalety różnych produktów. Symulując ryzyko, przed którym zamki zostały zaprojektowane, aby chronić (atak wykwalifikowanych włamywaczy), konkurenci obiecywali przedstawić wyjątkowo wiarygodne uzasadnienie bezpieczeństwa zamka i w ten sposób obejść zarzuty o nachalność. Ponadto format konkursów został zaprojektowany tak, aby zapewnić, że procesy będą prowadzone rygorystycznie i uczciwie. Rygor był gwarantowany przez interesy handlowe konkurujących stron, przy czym każdy produkt był testowany przez konkurencyjnego producenta (lub jego pracowników), którzy byli żywo zainteresowani jego wyborem.

Tymczasem postępowanie wytrychów było regulowane środkami mającymi na celu zapewnienie uczciwej gry: umowy określające warunki konkursów były zazwyczaj zawierane wcześniej, a czasami biegli świadkowie (zwykle ślusarze lub inżynierowie nominowani przez każdą ze stron) byli wyznaczani jako ławnicy lub arbitrzy, aby zapewnić, że umowa zostanie dotrzymana. Na koniec zamek był testowany przez wykwalifikowanego operatora – praktycznego ślusarza – którego umiejętności były analogiczne do najbardziej „eksperckich” złodziei. W ten sposób producenci zamków dostosowywali konkursy w wytrychach do swojej strategii marketingowej. Motywacje komercyjne były najważniejsze przy rozważaniu, czy angażować się w konkretne wyzwania. Na przykład Charles Chubb zainicjował konkursy na początku lat 30. XIX wieku, aby obalić plotki, że lokalni ślusarze wytrychowali jego zamek detektora, a tym samym bronić pozycji swojego produktu na rynku.

Rozgłos wokół spektaklu otwierania zamków pozwolił Chubbowi twierdzić, że publiczny test jest ostatecznym dowodem nienaruszalności jego produktu, a tym samym zdyskredytować pogłoski o prywatnych kradzieżach. Potrzeba zysku komercyjnego dotyczyła również prób otwierania zamków rywala. Plakat reklamujący wyzwanie Thomasa Parsonsa z 1837 r. za 1000 gwinei zawiera wymowną adnotację, prawdopodobnie autorstwa Chubba: „nie warto [sic] próbować ich [tj. próbować otwierać zamki Parsonsa], ponieważ ludzie ich nie kupią”.

Plakat reklamujący sejfy George'a Price'a. Uwaga: „niemożliwe do otwarcia zamki”.

Motywacja do rywalizacji była być może jeszcze większa dla mniej znanych producentów: wystawiając znane marki na ponowną kontrolę, mogli wkroczyć do tego silnie markowego handlu. Dla George’a Price’a, producenta sejfów z Wolverhampton – który ubolewał nad stronniczością wobec znanych firm w prasie londyńskiej – wystawy były „największym wyrównywaczem wszystkich odziedziczonych wyróżnień klas produkcyjnych”, ponieważ „publiczność ma tam okazję porównywać ze sobą artykuły wystawiane przez rywalizujących producentów i wyciągać własne wnioski”. Zrozumiał, że publiczne konkursy niosą ze sobą dokładnie taki sam potencjał, więc uparcie ścigał swojego głównego rywala, Milner & Son, powtarzając wyzwania dla publicznego testu ich sejfów w latach 50. XIX wieku.

Żeliwny sejf Milner and Son

Wreszcie, ślusarzy przyciągały konkursy znaczne zainteresowanie publiczności, jakie one generowały. Jako widowiska, były one uważnie obserwowane, a widzowie czasami aktywnie uczestniczyli: gdy Michael Parnell wyjął swój zamek z Crystal Palace w 1854 roku, aby pozbawić Goatera (który był brygadzistą Chubba) kolejnej okazji do jego otwarcia, powitały go „szydercze okrzyki tłumu ludzi”. Jednak pomimo takich epizodów, publiczność angażowała się w konkursy głównie za pośrednictwem prasy. Rok po wydarzeniu dziennikarze mogli stwierdzić, że „większość czytelników gazet musi być mniej lub bardziej zaznajomiona z kontrowersją dotyczącą zamków z 1851 roku”, podczas gdy inny komentator twierdził w 1854 roku, że rozmowy o kontrowersjach Hobbsa-Goatera „wydaje się prawdopodobnie pochłaniać kwestię wojny [na Krymie]”.

Dowody na zainteresowanie opinii publicznej konkursami pochodzą w dużej mierze z takich oświadczeń, wydanych przez samych dziennikarzy, ponieważ w innych dokumentach (poza publikacjami specjalistycznymi) wspomina się o nich niewiele. Istnieją jednak przynajmniej wskazówki na temat szerszego zainteresowania społecznego. Na przykład na początku lat 50. XIX wieku Bramah & Co. zostali najwyraźniej zmuszeni do wycofania ze swojego sklepu ulepszonego zamka – przedstawionego jako nowe wyzwanie dla Hobbsa – ze względu na liczbę przechodniów składających „bezczynne podania”, aby go otworzyć. Aby zrozumieć, dlaczego konkursy przyciągnęły tak dużą uwagę, należy zbadać ich kulturowe rezonanse.

Konkursy otwierania zamków wywołały wiele komentarzy prasowych, w dużej mierze dlatego, że nawiązywały do ​​powszechnej fascynacji technologią. Na tle głębokiej transformacji w życiu gospodarczym i społecznym oraz przyjęcia przez Wielką Brytanię międzynarodowego znaczenia przemysłowego, entuzjazm technologiczny był główną siłą napędową w okresie wiktoriańskim, co doprowadziło do kultu wynalazcy i inżyniera. Kwestie techniczne i naukowe stanowiły główne tematy dnia dla odbiorców z całego spektrum społecznego. Kultura ta okazała się bardzo podatna na konkursy otwierania zamków: tygodniowa prasa dostarczała obszerne raporty projektowe dotyczące odpowiednich modeli, dostosowane do czytelników, którzy już swobodnie badali specyfikacje techniczne producentów.

Nowoczesny zamek był dobrze przystosowany do znoszenia takiej uwagi, złożoność jego ruchomych części czyniła go dojrzałym do analizy mechanicznej (a jego niewielkie rozmiary czyniły go jakoś szczególnie atrakcyjnym). Oczywiście istniały granice tego, co czytelnicy mogli znieść: przeglądając ekspozycję Chubba na Międzynarodowej Wystawie w 1862 r., jedna z gazet doszła do wniosku, że opis zamka bankiera Chubba, „jakkolwiek drobiazgowy, byłby mało interesujący dla naszych czytelników z powodu nieuniknionych technicznych szczegółów, które były potrzebne”.

Śluza bezpieczeństwa Bramah.

Mimo to zawody w otwieraniu zamków wyraźnie czerpały z szerszej prasy i zainteresowania opinii publicznej technologią w tym czasie. Jeszcze bardziej absorbującym od konstrukcji zamków był wyczyn ich otwierania. Fakt, że współcześni rozumieli nowoczesny zamek (z jego ruchomymi częściami) jako „maszynę”, nadał konkursom intrygę bitwy między umiejętnościami mechanicznymi a materialnym produktem tej umiejętności. Akt ten niósł ze sobą aurę tajemniczości, nigdy bardziej niż w 16-dniowej walce Hobbsa z zamkiem Bramah, która odbywała się za zamkniętymi drzwiami. The Illustrated London News – który wcześniej szczegółowo opisywał taktykę Hobbsa w otwieraniu zamka detektora Chubba – szeroko relacjonował tę próbę umiejętności mechanicznych, dostarczając ilustracje specjalnego aparatu do otwierania zamków Hobbsa i dokładnie wyjaśniając jego metodę.

Jako przykłady pomysłowości i zdecydowanego, konkurencyjnego wysiłku, konkursy otwierania zamków były atrakcyjne dla technicznie wyczulonej publiczności. Uwaga ponownie skupiła się na Hobbsie w 1854 r., kiedy bezskutecznie próbował otworzyć zamek detektora Climax Edwina Cotterilla. Narzędzie do otwierania zamków wyprodukowane przy tej okazji składało się z obręczy z dwunastoma kawałkami drutu wokół centralnej sprężyny; każdy drut odpowiadał suwakowi w zamku i każdy mógł być obsługiwany niezależnie, tak aby zastosować unikalny stopień nacisku na każdy suwak wymagany do uruchomienia mechanizmu.

Manchester Guardian zauważył, że ta „bardzo pomysłowa konstrukcja” wywołała „zaskoczenie i podziw” wśród obecnych. Jednak kluczowe dla spektaklu otwierania zamków było użycie przez Hobbsa tego niezwykłego urządzenia – jego popis: Wciskając drut do środka, pan Hobbs umieszczał rączkę między ustami i pozwalał, aby koniec opierał się o ząb. Celem tego było dokładne sprawdzenie ilości nacisku niezbędnej do cofnięcia dowolnego danego poślizgu, a zwłaszcza określenie punktu, w którym efekt nacisku ustał. W tym celu ząb byłby bardziej wrażliwy niż palce, ponieważ wibracja byłaby odczuwalna przez ząb, na który napotkał natychmiastowy opór.

Takie skomplikowane posługiwanie się narzędziami i ciałem nadało wyczynom Hobbsa pewnego wdzięku, przewyższającego wdzięk jego rywali, i szybko przyniosło mu znaczną sławę: w październiku 1851 r. gazeta „Morning Chronicle” ogłosiła, że ​​jego osiągnięcia zostały tak żarłocznie pochłonięte przez opinię publiczną, że stał się on „przedmiotem powszechnej własności”.

Konkurs otwierania zamków był również atrakcyjny dzięki swojej kulturowej znajomości. Bogata kultura naukowych pokazów już uwrażliwiła szerokie kręgi brytyjskiego społeczeństwa na takie widowisko. Ponadto, podobnie jak (na przykład) spektakularne pokazy elektryczne, konkursy otwierania zamków podniosły zarówno osobistą pozycję ślusarza (jako eksperta od mechaniki), jak i renomę jego wynalazków. Ten kontekst wyjaśnia również gotowość do mówienia o „nauce otwierania zamków” w komentarzach do konkursów. Niektórzy uczestnicy – ​​sami uwikłani w kulturę „naukowych” pokazów i entuzjazmu technologicznego – wykorzystali to skojarzenie między otwieraniem zamków a nauką, tworząc dla siebie publiczną personę bardziej zbliżoną do eksperymentatora niż przedsiębiorcy. Tak więc po przybyciu, aby sprostać wyzwaniu Cotterilla w 1854 r., Hobbs oświadczył, że przybył, „aby rozwiązać wielki problem mechaniczny”, zanim przystąpił do instruowania zgromadzonego tłumu swojej metody.

Ta „nauka” otwierania zamków była produktem kultury, w której nauka i technologia ściśle się przenikały na scenie publicznej. Kontekst międzynarodowej konkurencji gospodarczej był kolejnym czynnikiem generującym zainteresowanie konkursami otwierania zamków w połowie wieku. Pomimo okazałej fasady imperialnej pewności siebie, Wielka Wystawa została założona na ukrytym poczuciu niepokoju dotyczącym względnej jakości brytyjskich wyrobów i trwałości globalnej supremacji przemysłowej Wielkiej Brytanii. W zestawieniu z niedawnymi amerykańskimi osiągnięciami w zakresie okrętów wojennych, maszyn żniwnych i broni palnej, otwieranie zamków wcześniej uważanych za nie do zdobycia groziło dalszym podważeniem brytyjskiego zaufania do produkcji przemysłowej. Chcąc wzmocnić trudną do zniesienia dumę narodową, The Builder wezwał do poddania zamka Day & Newell podobnemu procesowi: „Czy nie ma w Londynie włamywacza o nastawieniu publicznym, który [sic] wystąpi w obronie honoru swojego kraju i okrągłej sumy pieniędzy?” Choć część prasy – niechętna przyznaniu się do porażki z rąk Amerykanina – wahała się przed weryfikacją osiągnięć Hobbsa, reakcje były bardziej złożone, jak widzieliśmy.

Zamek Day i Newell.

Jednakże tendencja prasy do obrony honoru narodowego ponownie się umocniła w 1854 r.: wytrychowanie przez Goatera jednego z zamków Hobbsa zostało powitane jako triumfalne zwycięstwo „Johna Bulla” nad „Yankeedom”. Wylew patriotycznych komentarzy stanowił rodzaj zbiorowego samoupewnienia się co do żywotności brytyjskich zamków – a co za tym idzie, ich produkcji w ogóle – zarówno na rynku krajowym, jak i eksportowym. W rzeczywistości istniały dobre podstawy do kwestionowania osiągnięcia Goatera. Hobbs szybko wskazał, że jego zamek został wytrychem dopiero po tym, jak sam publicznie przyznał się do błędów w projekcie; co więcej, omawiany artykuł nie był słynnym zamkiem bankowym Hobbsa, ale tańszym modelem, zaprojektowanym do zwykłych szuflad i kas.

Fakt, że większość komentatorów lekceważyła te szczegóły, wskazuje na ich chęć mobilizacji patriotycznego potencjału prostszej narracji. Podczas gdy konkursy otwierania zamków obiecywały zapewnić przejrzyste forum, na którym można było ustalić bezpieczeństwo różnych modeli, w praktyce wynik poszczególnych konkursów był wszystkim, tylko nie przejrzysty. Wynik wielu konkursów był gorąco kwestionowany, nie wyłaniając wyraźnych zwycięzców ani przegranych. Istniało kilka wiarygodnych powodów do kwestionowania niekorzystnego wyniku. Po pierwsze, podczas gdy większość konkursów była publicznym widowiskiem, kilka odbywało się prywatnie, bez żadnego obiektywnego rozstrzygnięcia, co budziło podejrzenia co do uczciwości postępowania. Biorąc pod uwagę, że publiczna demonstracja lub niezależna weryfikacja były niezbędne do potwierdzenia prywatnej wiedzy, prywatne otwieranie groziło podważeniem zaufania publicznego do procesu konkurencyjnego. Rzeczywiście, trzeba zadać pytanie, dlaczego producenci zamków angażowaliby się w takie próby – których wyniki z pewnością byłyby kwestionowane – gdyby nie próbowali obejść warunków zaangażowania określonych dla wzajemnie uzgodnionego konkursu. Po drugie, w przypadku braku wcześniejszych ustaleń między konkurentami, pochodzenie zamka będącego przedmiotem próby było kwestią otwartą, ponieważ sugestia, że ​​osoba otwierająca zamek miała do niego wcześniejszy dostęp, podsycała podejrzenia, że ​​mógł ingerować w jego wewnętrzną aranżację. Po trzecie, ponownie, w przypadku gdy strona pozwana nie wyraziła zgody na konkurs, jakość samego zamka stanowiła podstawę do sporu, jak widzieliśmy w przypadku kontrowersji Hobbs-Goater.

Jednakże niejednoznaczność otaczająca wynik nie ograniczała się do takich szczególnych okoliczności; raczej była endemiczna dla systemu konkurencyjnego. Problem polegał na tym, że konkursy były ewidentnie sztucznymi scenariuszami, dostarczającymi symulację włamania i bezpieczeństwa daleką od warunków rzeczywistych. Na przykład Hobbsowi zajęło 16 dni wytrychowanie zamka Bramah, podczas których miał do niego swobodny i wyłączny dostęp, cały czas trzymając instrument w dziurce od klucza – warunki, które, jak zauważyli Bramah & Co., „mogły być zapewnione tylko eksperymentatorowi”. Oczywiście, jeśli zamek przetrwał próbę na tak hojnych warunkach, jego reputacja została tym samym wzmocniona; jednak zamki wytrychowane w takich warunkach niekoniecznie były wadliwe pod względem praktycznym.

Kilku obserwatorów zwróciło na to uwagę, gdy zamek Bramah został ostatecznie otwarty, potwierdzając (pomimo osiągnięcia Hobbsa) „praktyczną niezniszczalność zamka”. Bardziej ogólnie, George Price twierdził, że kilka zamków wytrychowanych w latach 50. XIX wieku było w rzeczywistości dość bezpiecznych. Jednak jeśli zawody miały tendencję do dostarczania zbyt rygorystycznego testu wytrychów, ich wykluczenie innych sposobów wejścia przestępcy skutkowało niewystarczająco rygorystyczną symulacją włamania. Odnosząc się do kontrowersji Hobbs-Goater, jeden dziennikarz ironicznie zauważył, że „Włamywacze… nie interesują się zbytnio tą sprawą. Ci nocni operatorzy uważają, że wytrychowanie Chubba lub Hobbsa jest tak samo łatwe, jak najczęstszy opis zamka”.

Podobnie, ekspert w dziedzinie zamków przestrzegł swoich czytelników, że „złodzieje nie zawsze ograniczają się do próby otwarcia zamka, w której użycie siły i uszkodzenie zamka są oczywiście zabronione; a skoro zamek można łatwo otworzyć wyrywając jego wnętrzności, to niewiele znaczy stwierdzenie, że nie wytrzymał on żadnych prób kulturalnego otwierania zamków”.

Oczywiste jest, że zawody w otwieraniu zamków nie zapewniały przejrzystej demonstracji bezpieczeństwa, którą ceniliby konsumenci. Nic dziwnego, że większość współczesnych miała problem z odgadnięciem morału zawodów w otwieraniu zamków. Jak zauważył jeden z dziennikarzy: „Otwarcie zamka to czynność opisana trzema małymi słowami, jednak dyskusja [wokół Wielkiej Kontrowersji Zamkowej] pokazała [sic], że różne osoby przypisywały różne znaczenia tak nazwanemu wyczynowi”. Ponieważ system konkurencyjny nie był w stanie zapewnić jasnego przewodnika po względnej jakości produktu, bardziej konwencjonalne autorytety – reklamodawcy i dziennikarze – przejęły to zadanie. Wielu przedstawicieli prasy poważnie traktowało swoją rolę regulatorów reputacji korporacyjnej, jednak potrzeba mediatora do interpretowania wyników konkursów podważyła system, dzięki nakazowi handlowemu (przyciągania reklamodawców), który wpływał na sposób, w jaki gazety przedstawiały konkretne przedsiębiorstwa, oraz tendencji dziennikarzy do stawania w obronie lokalnych i krajowych interesów w sporach korporacyjnych.

Zamek Hobbs Protector Lock z tzw. lotkami „antykozowymi”.

W każdym razie obserwatorzy stali się równie ostrożni w stosunku do komercyjnych sztuczek w konkursach, jak i w reklamach drukowanych. Jak znużony zakończył się jeden artykuł o konkursie Saxby-Hobbs: „Możemy mieć wątpliwości… czy nie ma wiele przechwałek związanych z piękną sztuką otwierania zamków, jak również z tą związaną z wytwarzaniem zamków”. Ponadto często gorzki język sporu między rywalizującymi ślusarzami przyćmił pozory uczciwej gry w konkursach. Niezgoda między rywalizującymi wynalazcami-przedsiębiorcami była być może do przewidzenia, biorąc pod uwagę, że osobiste reputacje były kluczowe dla postrzegania jakości produktu; jednak wroga atmosfera miała mimo wszystko szkodliwe konsekwencje dla zaufania publicznego do systemu konkurencyjnego. Odnosząc się do kontrowersji Hobbs-Goater, Punch żałował, że była ona „prowadzona z ekstremalną zawziętością i wrogością, czemu towarzyszyły wzajemne oskarżenia o niesprawiedliwość i oszustwo”. Niektórzy uważali, że pośród takiej przedsiębiorczej postawy interes publiczny został utracony. Jeden z korespondentów „The Times” w 1851 r. ubolewał nad przedłużającą się wojną na słowa między Hobbsem a Chubbem i przemawiał w imieniu bankierów i innych, „którzy zmuszeni są polegać na „detektorach patentowych” i podobnych zamkach, [i którzy] z niecierpliwością oczekują ważniejszych operacji”.

Ponieważ spór wyparł obiektywną analizę, wszyscy byli narażeni na zarzuty o faworyzowanie. Jeden z recenzentów, z uznaniem odnosząc się do tomu pism Hobbsa opublikowanego w 1853 r., zauważył, że jest on „otwarty na zarzut stronniczości, ale nie widzimy, jak można tego uniknąć; ponieważ od czasu wielkiej kontrowersji wokół zamków były partie dla Bramaha, dla Chubba i dla Hobbsa”. Bez względu na wady konkursów na otwieranie zamków, niektórzy nadal mieli nadzieję, że presja konkurencyjna, którą one wywołały, wyprzedzi postęp w technikach przestępczych, co doprowadzi do udoskonalenia konstrukcji produktów zabezpieczających. Pierwsze generacje zamków bębenkowych i dźwigniowych zostały zaprojektowane w celu ochrony przed tymi ryzykami, na które narażone były zamki strzeżone, zwłaszcza stosowanie „wytrychów szkieletowych” i praktyka „mapowania” mechanizmu. Metody te zostały przyjęte we wczesnych konkursach i najwyraźniej przez dziesięciolecia brytyjscy eksperci uważali je za jedyny możliwy sposób otwierania zamka.

Klucze szkieletowe w stylu wiktoriańskim

Natomiast w 1851 roku Hobbs wykorzystał pozornie nową technikę, tzw. metodę „próbną”, w której nacisk był wywierany na rygiel, a dźwignie były manipulowane sekwencyjnie wbrew temu naciskowi, aż każda z nich ustawiła się w odpowiednim wycięciu, umożliwiając wyrzucenie rygla. Był to dokładnie ten rodzaj „naukowej” procedury, polegającej na wiedzy mechanicznej i zdolnościach, związanej z profesjonalnym włamaniem. Konkursy z połowy wieku wystawiły więc brytyjskie zamki na nowe zagrożenie, ale w kontrolowanym środowisku, co pozwoliło ślusarzom opracować alternatywne środki ochrony. Kilku komentatorów Wielkiej Kontrowersji Zamkowej wyczekiwało zatem (najlepiej brytyjskich) ślusarzy opracowujących „jakąś nową metodę bezpieczeństwa, opartą na pewnych bardziej pewnych zasadach. Jednak związek między konkursami, przestępczością i projektowaniem produktów zabezpieczających był bardziej złożony, niż to sugeruje. Niektórzy współcześni przyjęli niemal przeciwny pogląd, wyrażając obawy, że rozgłos widowiska wytrychowego w rzeczywistości zapewnił instruktaż profesjonalnym włamywaczom. Niektórzy dziennikarze celowo powstrzymywali się od wyjaśniania metod stosowanych przez wytrychów, obawiając się, że zainspirują one takich „pomysłowych” przestępców. Inni, bardziej zaniepokojeni etyką zawodów, martwili się, że zbyt cienka granica oddziela „naukę” wytrychów od „nauki” włamań.

Podczas Wielkiego Kontrowersyjnego Zamka, The Times zastanawiał się, dokąd doprowadzi „PYTANIE O WYTRWAŁE ZAMKI”: „ponieważ sztuka zawsze zachęca do naśladownictwa, nie mamy wątpliwości, że zamiłowanie do wytrychów – które jest już dość powszechne – rozprzestrzeni się na klasę, w której perfekcja w tej operacji nie jest wcale pożądana”. Konkursy zatem groziły tym, że włamanie zostanie uznane za „eksperyment artystyczny”.

Podczas gdy kontrowersje dotyczące wytrychów nie przyniosły włamywaczom szanowanego wizerunku „eksperymentatorów”, takie obawy rzucają światło na znane obawy dotyczące tego, czy edukacja przestępców może służyć nie tylko promowaniu postępu moralnego, ale także sponsorowaniu rozwoju przestępczej przebiegłości. A co z wpływem wytrychów na konstrukcję zamków? Powierzchownie istniały powody do optymizmu: miesiące i lata po Wielkiej Kontrowersji Zamkowej były świadkami wprowadzenia ulepszonych zamków przez wiodące firmy, pragnące odzyskać swoje miejsce na szczycie branży. Zapis patentowy potwierdza również wysyp wniosków dotyczących zamków w latach 50. XIX wieku. Chociaż ustawa o zmianie prawa patentowego z 1852 r. z pewnością zachęcała do składania wniosków, pęd do ochrony i promowania nowych konstrukcji zamków nadal w dużej mierze zawdzięczał zainteresowaniu wywołanemu przez konkursy. Kilka z tych projektów miało na celu obracanie „zasłon” lub osłon, aby zapobiec wkładaniu wielu narzędzi przez dziurkę od klucza, dostosowywano mechanizmy, aby zapobiec ciągłemu wywieraniu nacisku na rygiel, i dodawano fałszywe nacięcia, aby utrudnić manipulację zapadkami lub dźwigniami. Jednak samo uczynienie zamka trudniejszym do otwarcia nie było w tym czasie najbardziej odpowiednią innowacją konstrukcyjną. Stało się tak, ponieważ „nauka” otwierania zamków rozwinięta w trakcie zawodów nie wydaje się być porównywalna z żadnym znaczącym postępem w otwieraniu zamków przez przestępców.

Reklama detektora Chubb eksponowała ich patent.

Ponowna ocena Wielkiego Kontrowersyjnego Zamka jakieś dwa lata później, Wolverhampton Chronicle zauważył, że pomimo szerokiego rozgłosu poświęconego metodzie Hobbsa, „jeszcze nie zdarzyło się, aby dokonano kradzieży poprzez wytrychowanie zamka Chubba. Złodzieje mogą przedostać się przez zapadnie i kraty, nieostrożnie pozostawione w stanie zagrożenia, a nawet przebić się przez ściany, ale Chubb's Patent im jeszcze nie przeczy”. Można by oczekiwać tak głośnego poparcia ze strony lokalnej gazety firmy, jednak George Price, pomimo przeprowadzenia „licznych dochodzeń”, „nie odkrył ani jednego przypadku, w którym złodziejowi udałoby się wytrychować dobry nowoczesny zamek, który miałby jakiekolwiek realne pretensje do bezpieczeństwa”. Najbardziej znany napad z lat 50. XIX wieku – kradzież sztabek złota z South-Eastern Railway w 1855 r. – polegał na tym, że złodzieje dostali się do sejfów wyposażonych w zamki Chubb, jednak zrobili to, kopiując oryginalne klucze, a nie wytrychując zamków.

Kradzież złota, podczas której złodziejom udało się włamać do zamków Chubb i ukraść ponad milion funtów złota w dzisiejszych pieniądzach, była tematem ogólnokrajowej prasy.

Różnica między konkurencyjnymi i przestępczymi standardami otwierania zamków nie oznaczała, że ​​nieruchomość była błogo bezpieczna, raczej, że złodzieje prawdopodobnie uciekną się do alternatywnych, prostszych sposobów wejścia. Jak widzieliśmy, współcześni byli dobrze świadomi niedociągnięć konkursu otwierania zamków jako symulacji włamania. Co więcej, poprzez podniesienie wytrychowania ponad inne sposoby przestępczego ataku, konkursy mogły nawet stłumić bardziej odpowiedni rozwój produktu. Pierwsze znaki ostrzegawcze pojawiły się pod koniec lat 50. XIX wieku, kiedy seria głośnych włamań do sejfów, dokonanych za pomocą wiertarek, podsyciła obawy, że postęp w umiejętnościach przestępczych przyspieszył poza ulepszenia w projektowaniu produktów zabezpieczających. Producenci sejfów natychmiast uciekli się do spektakularnych demonstracji wiercenia, aby zapewnić opinię publiczną, że nowe modyfikacje powstrzymają włamywaczy.

Jednak poważniejszy cios dla branży zabezpieczeń nadeszło wraz z włamaniem do Cornhill w 1865 r. Ta sensacyjna sprawa dotyczyła włamania do sklepu jubilerskiego pana Walkera w City of London, dokonanego pomimo skrupulatnej dbałości właściciela o bezpieczeństwo i regularnego patrolu policji. Co znamienne, włamywacze nie próbowali otworzyć zamka sejfu Milnera – ani za pomocą wytrychów, wierteł, ani prochu – ale zamiast tego zaatakowali sam sejf, wielokrotnie wbijając metalowe kliny w ramę, zanim wyrwali drzwi. Sukces tego podejścia ujawnił systemowe niedociągnięcia w projektowaniu produktów zabezpieczających, w dużej mierze wynikające z systemu publicznych konkursów.

W znacznym stopniu konkursy na otwieranie zamków sprawiły, że firmy ochroniarskie zajęły się zamkami, zaniedbując projektowanie sejfów. (Rzeczywiście, zwykły format konkursów na początku lat 50. XIX wieku odsłaniał tylko dziurkę od klucza w zamku, celowo uniemożliwiając alternatywne sposoby ataku). Stąd konkursy na otwieranie zamków nie nadążały za postępem w metodach przestępczych w projektowaniu produktów zabezpieczających. Jak zauważył Standard w 1865 r.: Jeśli chodzi o zamki, z pewnością pokonaliśmy łobuzów, a czas potrzebny na wybranie najlepszego z tych urządzeń jest dłuższy, niż włamywacz może się odważyć. Ale tak jak miłość śmieje się ze ślusarzy, tak łobuz kładzie „kręcący się” [klucz szkieletowy] i podnosi dźwignię, wyrywając zapięcia siłą główną, w ten sposób niejako obracając flankę broniącego się wroga. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że wśród autorytetów mechanicznych panuje przekonanie, że producenci sejfów mają się wiele do nauczenia.

Zagrożenie ze strony „nowoczesnego” włamywacza przesunęło się zdecydowanie z symulacji konkurencyjnej do świata rzeczywistego; zamiast Hobbsa, Thomas Caseley – przywódca gangu Cornhill – stał się symbolem zagrożenia ze strony „naukowej” przestępczości. * Biorąc pod uwagę tak żałosną historię sporów i rozczarowań, czy konkursy otwierania zamków po prostu podsycały nieufność i niepokój opinii publicznej? Smith wydaje się tak uważać, argumentując, że Wielka Kontrowersja Zamkowa wywołała „kryzys” w bezpieczeństwie w połowie epoki wiktoriańskiej, zakłócając ugruntowaną reputację handlową, podważając dumę narodową i niszcząc etykę indywidualnej samodzielności.

Odcinek ten wywołał u współczesnych mieszane uczucia: według The Builder Hobbs „z pewnością zrobił coś, aby przywrócić zaufanie społeczeństwa do zamków, ale również wiele, aby to zaufanie zniszczyć”. Jednak w latach 50. XIX w. nie doszło do żadnego poważnego kryzysu bezpieczeństwa, bo chociaż konsekwencje udanych włamań były częściowo destrukcyjne, to niewątpliwie były również twórcze: jeden z wybitnych ślusarzy zauważył w połowie lat 60. XIX w., że Wielka Kontrowersja wokół Zamków „dała branży zamków bodziec, jakiego nie było nigdy wcześniej ani później”.

Jak widzieliśmy, wytrychowanie podtrzymywało produkcję zamków: pobudzało wprowadzanie nowych modeli i zapewniało młodszym firmom sposób na zyskanie popularności w tym silnie markowym handlu. Ponadto, przyspieszając postrzeganą przestarzałość starych zamków w czasach ograniczonego postępu w przestępczym wytrychu, konkursy promowały odnowioną, „ulepszoną” konsumpcję najnowszych modeli. Stąd nawet takie firmy jak Chubb & Son, których zamek został publicznie wytrychowany, mimo wszystko czerpały zyski z konkursów. Wielki Kontrowersyjny Zamk miał niewielki bezpośredni wpływ na wyniki sprzedaży firmy, jednak era konkurencji była wyraźnie okresem znacznej ekspansji handlowej dla Chubb, a prawie na pewno dla całej branży.

Przejście do korzystniejszych warunków ekonomicznych w latach 50. XIX wieku odegrało swoją rolę, ale skala wzrostu w Chubb – jego rachunek handlowy podwoił swoją wartość w latach 1850-51 i 1860-61, podobnie jak przychody ze sprzedaży – sygnalizuje wzrost produkcji zamków premium w tym czasie. Stąd w sercu konkursów na otwieranie zamków leżał potencjał produkcyjny, który został w znacznym stopniu zrealizowany w połowie XIX wieku.

Manifest Josepha Bramaha dotyczący budowy śluz.

Ponadto konkursy otwierania zamków miały namacalny wpływ na nastawienie do bezpieczeństwa w połowie wieku. Podczas gdy konkursy nie zdołały ustanowić jednego „wiodącego na rynku” produktu, promowały nowoczesny zamek jako artykuł bezpieczeństwa i wyniosły go do nowo odkrytej pozycji i prestiżu w brytyjskiej kulturze. Ślady tego zainteresowania były obecne już na początku XIX wieku, ale dopiero po Wielkiej Wystawie zamki stały się tematem niemalże grzecznościowej rozmowy. Dalton zauważył, że „uwaga publiczna została siłą i na stałe skupiona na temacie [zamków], który podczas otwarcia Wystawy wydawał się jednym z najmniej prawdopodobnych do uzyskania jakiejkolwiek dużej części uwagi”.

Chamber's Edinburgh Journal w pełni rozwinął istotę tej transformacji: ZAMEK, aż do ostatniego roku lub dwóch, był ogólnie uważany za zwykły element żelazny – zwykły, rzeczowy dodatek do drzwi – rzecz, którą głównie interesują się cieśle i stolarze... Ślusarz jest [był] postrzegany jak każdy inny kowal – jako młotek i pilnik do kawałków żelaza... Nagle jednak temat ten został obdarzony godnością, jakiej wcześniej mu nie przyznawano: wzrósł niemal do rangi nauki. Uczeni profesorowie, wykwalifikowani inżynierowie, bogaci kapitaliści, zręczni maszyniści, wszyscy zaczęli okazywać zamkom coraz większy szacunek... Krótko mówiąc, zamek, podobnie jak zegarek lub maszyna parowa, jest maszyną, której konstrukcja opiera się na zasadach godnych studiowania, w takim samym stopniu, w jakim sam zamek jest ważny jako pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa.

Zamki w dzisiejszych czasach nadal są reklamowane jako „niemożliwe do otwarcia” tuż przed ich otwarciem.

Dzięki konkursom zamek przeszedł drogę od banalnego „elementu żelaznego wyrobu” do cudu mechanicznego: współcześni mówili o następcy napędu parowego i o „niemożliwym do otwarcia” zamku jednym tchem, uważając każdy z nich za „wielkie pragnienie” epoki. Ta transformacja zapewniła szerokie omówienie projektowania i wytwarzania zamków, nawet w głównych gazetach, na wiele lat; dopiero pod koniec stulecia, gdy zainteresowanie opinii publicznej produktami zabezpieczającymi coraz bardziej koncentrowało się na sejfach i sejfach, zamek rozpoczął swój powrót do nudnej znajomości.

Mniej oczywiste jest to, że konkurencyjne wytrychy przyczyniły się do subtelnej zmiany w sposobie pojmowania rozwoju technologii bezpieczeństwa. Do 1851 roku zamki Chubb i Bramah były od dawna uważane za trwale niemożliwe do otwarcia. O ile panował jakiś odrębny pogląd, rozwój produktów zabezpieczających był postrzegany w kategoriach stopniowej progresji, która postępowała od prymitywnych metod konstrukcji, przez zamki kryte, do telosu „niemożliwych do otwarcia” zamków z XIX wieku. Oczywiście, długo po okresie świetności zawodów, producenci zamków nadal powtarzali mit „niemożliwego do otwarcia” zamka – zapewniającego „absolutne” lub „doskonałe” bezpieczeństwo – który, oczywiście, twierdzili, że wynaleźli. Niektórzy odważyli się na jeszcze śmielsze twierdzenia, że ​​wraz z ich wynalazkami historia wytwarzania zamków faktycznie dobiegła końca.

W 1862 r., podczas przedłużającego się sporu z rywalizującym wynalazcą, Cotterill stwierdził, że „jest już za późno w historii moich zamków, aby kwestionować ich bezpieczeństwo”. Najwyraźniej uznał nieudaną próbę Hobbsa sprzed ośmiu lat za ostateczny dowód trwałej nienaruszalności modelu. Takie obietnice wydawały się coraz bardziej puste w miarę upływu lat 50. XIX w. z powodu dwóch czynników: po pierwsze, pozornego naruszenia serii „niemożliwych do otwarcia” zamków (niezależnie od tego, czy zostały wykonane przez Chubba, Bramaha czy Hobbsa) w ramach konkurencji; a po drugie, ujawnienia nowych sposobów ataku, zarówno tymczasowego sposobu otwierania, jak i alternatywnych, destrukcyjnych metod. W ten sposób stadialna narracja rozwoju produktów zabezpieczających była stopniowo podważana. Podczas gdy niektórzy po prostu uznali Wielką Wystawę za nowy punkt zwrotny, pojawiała się również bardziej nowoczesna koncepcja ciągłego rozwoju w projektowaniu produktów zabezpieczających. Hobbs skrytykował więc twierdzenie Cotterilla, że ​​jego zamek został już udowodniony jako niemożliwy do otwarcia, argumentując, że wszystkie produkty wymagają rygorystycznych publicznych testów, aby upewnić się, że pozostają wystarczająco dobrej jakości, aby udaremnić ówczesnych włamywaczy. Ta koncepcja współewolucji produktów zabezpieczających i technik przestępczych zyskała solidniejsze podstawy po głośnych włamaniach pod koniec lat 50. i 60. XIX wieku.

W tym zmieniającym się kontekście konkursy otwierania zamków również przyczyniły się do nowego pojmowania tego, jak bezpieczeństwo miało być zapewnione w nowoczesnym społeczeństwie. Oprócz podniesienia zamka do nowej sławy i godności, konkursy służyły jego urzeczywistnieniu jako uprzywilejowanego dostawcy bezpieczeństwa. Wraz z zagrożeniem przestępczością zawodową krystalizującą się wokół włamywacza, konkursy otwierania zamków stanowiły technologiczne „naprawę” tego problemu, a tym samym stanowiły alternatywne rozwiązanie poważnych przestępstw przeciwko mieniu, odrębne od zbiorowego zapewnienia policji lub jakiejkolwiek poprawy panujących warunków społecznych.

Łącząc głęboko zakorzenione interesy społeczne w zakresie ochrony własności z nowoczesnymi urządzeniami zabezpieczającymi, zawody te zwiększyły ich konsumpcję i rozpowszechnianie, jak widzieliśmy. Nic więc dziwnego, że w tym czasie można znaleźć oznaki coraz częstszego sięgania po nowe towary zabezpieczające w celu ochrony bogactwa, szczególnie w społeczności biznesowej. Rzeczywiście, po włamaniu w Cornhill, nadmierne poleganie właścicieli komercyjnych na zamkach i sejfach (a także na patrolach policyjnych) stało się głównym punktem publicznej dyskusji. Co znamienne, ten entuzjazm dla urządzeń zabezpieczających rozwinął się szczególnie w latach 50. XIX wieku, w momencie, w którym wiara w skuteczność zapobiegawczą systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych została nadwyrężona. Przestępstwa przeciwko mieniu okazały się trwałym zagrożeniem, pomimo pokolenia lub więcej eksperymentów z „nowymi” formami egzekwowania prawa (zawodowa policja) i dyscypliną karną (więzienie). Wielu wcześniej postrzegało potencjał takiej „oświeconej” polityki wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych w celu odnowy moralnej z niemal utopijną pewnością; Jednak w połowie stulecia byli coraz bardziej rozczarowani.

Zawody w otwieraniu zamków odbywają się nadal na całym świecie.

W tym kontekście zaproszenie do inwestowania w nowoczesne zamki – jako najnowsza innowacja w zapobieganiu przestępczości – te same marzenia o doskonałej, mechanicznej, systematycznej ochronie zyskały większy rozpęd. Jednak należy zachować taką perspektywę. Tendencja do dalszego przenoszenia zabezpieczeń do świata towarów pozostała tylko tendencją; nowe zamki zostały zintegrowane z istniejącymi formami zbiorowego i osobistego zabezpieczenia, bez konkurowania z nimi. Ponadto mit osiągnięcia „doskonałego” bezpieczeństwa poprzez konsumpcję – mit pielęgnowany przez konkurencję – został skutecznie obnażony przez sprawę Cornhill. Wydaje się zatem, że sama w sobie skłonność do reifikacji towarów zabezpieczających jest dość krucha, ponieważ produkty te są stale narażone na ujawnienie ich rzekomych „odpornych na włamanie” właściwości, a konsumenci są zapraszani do zajrzenia za zasłonę pewności.

Wreszcie, konkursy ułatwiły powstanie nowoczesnego przemysłu zabezpieczeń. Jakkolwiek niejednoznaczny byłby wynik poszczególnych konkursów, kumulatywny spektakl rywalizujących producentów, którzy stanęli w ścisłej konkurencji, odbijał się pozytywnie na nowoczesnych ślusarzach. Zamiast raczej statycznego obrazu kilku nietykalnych firm z nienaruszalnymi produktami, konkursy przedstawiły opinii publicznej zbiór firm, które stanowiły dynamiczny przemysł, zdolny do zabezpieczenia własności prywatnej w okresie szybkich zmian społecznych.

Zerwanie w ustalonej hierarchii marki doprowadziło do powstania bardziej niestabilnego zestawu konkurujących interesów handlowych: jak zauważył Spectator, przed wystawą w 1851 r. nikt nie myślał o zrobieniu zamka, poza Bramahem i Chubbem. Byli oni ortodoksyjnymi producentami, a ludzie w nich wierzyli. Amerykańscy Hobbowie rozwiali iluzję i uwolnili handel zamkami. Od czasu tej emancypacji na listach pojawili się różni producenci, rywalizując ze sobą, zwłaszcza pod względem siły i bezpieczeństwa swoich zamków.

Propagując ten obraz, konkursy otwierania zamków nadały treść idei, że znaczną miarę bezpieczeństwa można skutecznie zapewnić za pomocą konkurencyjnego silnika kapitalizmu przemysłowego. Niezależnie od przejściowych losów poszczególnych firm, branża bezpieczeństwa jako całość wyłoniła się z ery konkursów jako rozpoznawalny strażnik własności prywatnej. Konkurs otwierania zamków szybko zanikł pod koniec lat 60. XIX wieku. Producenci zamków pozostali entuzjastycznymi zwolennikami cyklu wystawowego, jednak konkursy otwierania zamków praktycznie zniknęły do ​​1870 roku. Widzieliśmy już, że konkursy nie były ani jednolite, ani niezmienne; w latach 60. XIX wieku sejfy były coraz częściej przedmiotem wyzwań, które teraz obejmowały wiertarki i proch strzelniczy oprócz wytrychów. Jednak przedmiotem rywalizacji pozostał sam zamek. Włamanie do Cornhill zakłóciło tę ciągłość, powodując natychmiastową transformację formatu konkurencyjnego i ostatecznie wciskając spektakularne pokazy na bardziej marginalną pozycję w brytyjskiej praktyce branży bezpieczeństwa. Zaklinowanie sejfu Milnera w Cornhill – z całkowitym lekceważeniem (nie)możliwości otwarcia zamka – wymusiło rekonceptualizację taktyki włamywaczy. The Times zauważył, że w latach 50. XIX wieku „wierzono, że żelazny sejf z pierwszorzędnym zamkiem będzie stanowił wyzwanie dla włamywaczy. Jednak dwa lata temu to złudzenie zostało obalone przy okazji słynnego napadu w Cornhill”.

„Bitwa o sejfy” z wystawy paryskiej.

Zmiany w publicznych konkursach były widoczne podczas „Bitwy o sejfy” na Wystawie Paryskiej w 1867 r., w której amerykański producent sejfów Silas Herring zmierzył się ze swoim odpowiednikiem z Lancashire, Samuelem Chatwoodem, w solidnym i bardzo kontrowersyjnym teście „odporności na włamanie” ich sejfów. Przeprowadzone testy odzwierciedlały koncepcję taktyki przestępczej po Cornhillu: pomimo pobieżnej próby otwarcia zamków przez obie strony, „bitwa” szybko przerodziła się w próbę sił, z szerokim użyciem klinów, wiertarek i młotów kowalskich na drzwiach i ościeżnicach.

Dni agonii nad zamkiem z wytrychami w ręku minęły. Jednak przejście od wytrychów do ciężkich narzędzi pozbawiło widowisko rywalizacji połowy jego uroku. Owszem, niektórzy komentatorzy byli pod wrażeniem budowy ciała i umiejętności mężczyzn Chatwooda władających młotami, ale tajemniczość i kunszt Hobbsa niemal wyparowały. Wystawy, pokazy i okazjonalne konkursy publiczne powtarzały się w branży bezpieczeństwa aż do XX wieku, ale system konkursów publicznych z połowy epoki wiktoriańskiej, zainaugurowany tak niedawno, jak w 1851 roku, był już przestarzały w 1870 roku. Konkurencyjne wytrychy w ten sposób ustąpiły, ale nie wcześniej niż ustanowiły branżę bezpieczeństwa jako siłę społeczną, ożywiły rynek produktów bezpieczeństwa i subtelnie zmieniły nastawienie społeczeństwa do ochrony. W ten sposób konkursy były integralną częścią dziewiętnastowiecznej transformacji w dostarczaniu towarów bezpieczeństwa, przejścia, które miało daleko idące i trwałe konsekwencje.

Reprodukowane tutaj za uprzejmą zgodą Davida Churchilla

Zdjęcia dodane przez Chrisa Dangerfielda.

Udanego zbierania.